Czym zajmują się teolodzy?

frauenkirche-352537__340-1Każdego człowieka w większym czy mniejszym stopniu, interesuje zagadnienie związane z wiarą, stanu idei występującej poza realność. Ucieczka w nadzieję, jeśli nie w przyszłość czyli w przeżycie chwil trudnych, przerastających nas w danym momencie, pobudza do chowania się pod skrzydła czegoś nieodgadnionego. Łatwiej jest wówczas znieść, zaakceptować własną bezradność, żyć w ułomności. Dla mnie, ateistki z wyboru, buntowniczki na rzecz głębokiej świadomości, walczącej z własnym lękiem metafizycznym, uciekającej i broniącej się przed jakąkolwiek formą umasowienia, przynależność do czegokolwiek budziło zawsze awersję, chociaż odwrotność jest też przynależnością. Wiara, będąca dla mnie wysokiej rangi słowem niejasnym, mało sprecyzowanym, abstrakcyjnym, zawiera określenie czegoś równie niedookreślenia. Wiara, to coś, za czym człowiek skrywa swój strach przed bezwartościowością i miałkością swego istnienia. Ponieważ wystarczy, że jest, czyli przynależy do szerokiej, przestrzennej rzeszy ludzi „wierzących”. Nie ma tu nic indywidualnego, każdy wierzący, wyznawca jakiejkolwiek religii zaprzecza swojej subiektywizacji, zakładając z góry, że w swej wierze łączy się z innymi, przeżywa tak samo. Ujednolicona instytucja Kościoła sprzyja standaryzacji, uniwersalizacji przeżyć, czegoś co jest dane jednostce i stanowi o jej odrębności, tej cząstki intymnej uczuciowości. Nie chcę być „deportowana” z tego co we mnie ludzkie, do tego, co w formie przymusowej jest wszelkokształtnym bezkształciem, wspólnotą z nawyku dziejów historycznych wyłączona z dobrowolności.14 Społeczeństwo zaopatruje nas w nazwy, język, sensy, po to aby świat urealnić. Tamże: Dostarcza też stałego chóru głosów, które potwierdzają naszą wiarę i uciszają drzemiące w nas wątpliwości. W 1997r powstała książka pt. SIEĆ, napisana przez księdza, a została w taki sposób skonstruowana, aby czytający czuł wciąganie, tak jak robi to internet.

Porządek społeczny

manhattan-336708__340Czy utrzymanie porządku społecznego i podtrzymywanie więzi społecznych wiąże się z umiejętnościami ukrytych manipulacji i wnikaniu w psychikę ludzką?  autor: Maria Fraszewska Pisarz wciąga nas w swój świat, lecz nie znamy jego prawdziwych intencji. Chce nas zdobyć, oczarować, uwieść. Czasem jednak chce nas także wciągnąć do swego wewnętrznego piekła. Czytanie to bardzo niebezpieczna gra między duchami, przede wszystkim dlatego, że jej narzędziem jest słowo – medium niezmiernie czułe, które potrafi dotknąć samego rdzenia duszy. Duch potężniejszy mówi tu zwykle do ducha słabszego. Każdy tego typu kontakt, kontakt prawdziwie empatyczny, w pewnym sensie narusza strukturę osobowości. Ale zjawisko to dotyczy tylko prawdziwych fanów literatury, to znaczy takich czytelników, dla których czytanie jest rodzajem hipnotycznego snu. 1  W eseju tym zamierzam poruszać się po pograniczach rzeczywistości – światów istniejących, sensualnych, choć nie zawsze dotykalnych, POMIĘDZY JAWĄ A SNEM. Inspiracją stał się artykuł Moralność internetu?2, ukazujący problem zapanowania nad chaosem przekazu wielu informacji poprzez owo nowe narzędzie. Sam w sobie jest on nijaki, istotne jest co zrobią z nim użytkownicy. Stanowi więc wyzwanie dla chrześcijan i Kościoła. Interesuje mnie: jak Kościół odnosi się do problemu rzeczywistości wirtualnej, jaka jest relacja religii i świata wirtualnego, gdzie są granice ułudy, czy Bóg może być zagrożony, a może stworzymy lub tworzymy nowego „Boga”? Jan Paweł II w orędziu z okazji 40 rocznicy Kat.Unii Prasy Włoskiej pisał: Zupełny brak norm w dziedzinie informacji – zwłaszcza w Internecie – stwarza niebezpieczeństwo kultury subiektywnej. W 1990r Papież3 już wyraźnie określa misję Kościoła w erze komputerów: że Kościół może szybciej informować i wyjaśniać swoje stanowisko, credo, wyraźniej słyszeć głosy ludzi i prowadzić nieustanny dialog z otaczającym go światem, by zaufać młodzieży, która wzrasta w informatycznej dobie. W orędziu z 1999r dodaje, że nowe środki przekazu pomagają na nowo odczytywać księgę przyrody, poszukać sensu, prawdy, mogą pomoc Kościołowi w głoszeniu Ewangelii, mogą współpracować z Bogiem, dają możliwości porozumienia się wszystkim z wszystkimi częściami świata, i aby obietnice jakie niesie okazały się silniejsze niż zagrożenia. Czy z tej galaktyki obrazów i dźwięków wyłoni się Oblicze Chrystusa? Czy da się usłyszeć jego głos? Gdyż tylko wtedy, kiedy będzie widzialne Jego Oblicze i słyszalny Jego głos, świat pozna „dobra nowinę naszego zbawienia. To jest celem ewangelizacji i to uczyni internet prawdziwie ludzką przestrzenią, gdyż, jeżeli nie ma miejsca dla Chrystusa, to nie ma go także dla człowieka…Wzywam Kościół…aby wypłynąć na głębie. Niech Pan błogosławi wszystkich tych, którzy trudzą się w tym celu.4 I rzeczywiście, przeglądając kilkanaście numerów Więzi znalazłam sporą ilość artykułów podejmujących i poszerzających powyższy temat. Rozgorzała dyskusja wielowątkowa i krążyła wokół pytań: Czy interaktywność komunikacji internetowej może zastąpić interpersonalną komunikację bezpośrednią, jaka jest kwalifikacja teologiczna głoszenia słowa Bożego przez internet, czy takie głoszenie może budzić wiarę. Jakie muszą być spełnione warunki, aby tak się stało. Czy rzeczywiste, autentyczne jest samoudzielanie się Boga człowiekowi, i czy jest takie samo jak podczas głoszenia słowa w homilii? Czy Bóg przemawia w sieci i czy można go tam odnaleźć? Poznawanie wirtualne daje iluzję, złudzenie, zostaje ożywione przeżycie-objawienie, przekazywane dalej w formie fikcji literackiej. Cykl artykułów ZARZUĆCIE SIEĆ dotyczy relacji pomiędzy światem realnym a światem wirtualnym. Cyberprzestrzeń nie może być miejscem ucieczki od rzeczywistości. Często jednak stanowi pseudoucieczkę dla człowieka, który jest zaplątany w komputerową sieć ze wszystkimi wymiarami życia. W mym krótkim eseju oprę się na założeniach etnometodologii, bowiem w tej teorii „stosowane /E. Goffman/ są metody, za pomocą których ludzie wytwarzają przeświadczenie o istnieniu porządku społecznego”. Mniej istotne przy porozumieniu są treści, wartości, normy, transakcje, ważny jest sposób, narzędzie, SIEĆ. SIEĆ można by potraktować jako rynek, na którym odbywa się przetarg propozycji światopoglądowych.Ogólnoświatowa pajęczyna – internet – łączy wiele oddalonych od siebie komp uterów przy czym nie można wyróżnić centralnego punktu sterującego systemem. Każdy fragment sieci, niezależnie od innych jest zdolny do samodzielnej pracy. Jeżeli jakikolwiek serwer zostanie wyłączony, sieć i tak będzie pracowała dalej.