Krytyka i odrzucenie

junction-1030728__340Jak poradzić sobie z krytyką i odrzuceniem ze strony innych? Jak być ponadto? Trzeba zrozumieć fakt, że z prądem rzeki płyną tylko zdechłe ryby. Tak długo jak robisz coś ponadprzeciętnego będziesz krytykowany. Musisz być na to przygotowany i cieszyć się z tego!  Jakże często mamy do czynienia w życiu z sytuacją gdy dzielimy się nieopatrznie swoimi marzeniami z ludźmi, którzy są nam bliscy i zamiast wsparcia na które od nich liczymy otrzymujemy krytykę a nawet drwinę. Każdy, kto chce osiągnąć w życiu coś więcej niż mają ci z którymi przebywamy na co dzień przeżył taką sytuację nie raz. Zakładam czytelniku, że należysz do tej kategorii ludzi. Do grupy osób ambitnych i szukających swojego sukcesu w życiu (czymkolwiek dla Ciebie jest sukces). Jeśli powiedziałeś komuś o swoich celach, o tym co chcesz zrobić i osiągnąć zapewne ta sytuacja jest ci bliska i wiesz jak boli kpina ze strony ludzi ci bliskich… Na początku , gdy pierwszy raz zetknąłem się z takim swoistym odrzuceniem czułem urazę. Byłem gotów zagryźć a już na pewno werbalnie zmieszać z błotem taką osobę. Potem zacząłem się zastanawiać dlaczego ludzie zachowują się w ten sposób, dlaczego tak chętnie krytykują członków swoich rodzin lub „przyjaciół”, którzy w pewnym momencie swojego życia dochodzą do wniosku, że to co robią dzisiaj nie daje im szansy na zrealizowanie swoich marzeń i zaczynają robić coś innego niż reszta, coś dzięki czemu mogą wyjść z tej koleiny życiowej zwanej przeciętnością… Przyczyn takiego zachowania może być na pewno wiele i będą one zależały od różnych czynników.

Historia Joanny

capital-1082195__340-1Po opuszczeniu wrocławskiego klasztoru Joanna zamieszkała w domu wieloletniego prawnika i doradcy Karola Goduli – Maksymiliana Schefflera. 6 października 1858 roku król pruski Fryderyk Wilhelm IV Hohenzollern nadał jej szlachectwo, zmieniając jej nazwisko na Gryzik von Schomberg-Godula. W herbie Joanny znalazły się Barwy Górnego Śląska, a więc błękit i złoto oraz górniczy młotek i pyrlik, aby upamiętnić pochodzenie fortuny Joanny.    W domu Maksymiliana Schefflera szesnastoletnia wówczas dziewczyna poznała hrabiego Hansa Ulricha Schaffgotscha z Cieplic. 15 listopada 1858 roku Joanna została żoną dwudziestosiedmioletniego hrabiego. Ślub młodej pary odbył się 15 listopada 1858 roku w kościele Najświętszej Maryi Panny w Bytomiu. Różniło ich prawie wszystko: on był raczej niemajętny (rodową fortunę odziedziczył stryj) ze wspaniałym nazwiskiem i koligacjami z europejskimi dynastiami, a ona to córka prostej służącej, ale za to bajecznie bogata, z dopiero co zdobytym tytułem szlacheckim. Dla Joanny małżeństwo oznaczało zakończenie kłopotów ze spadkiem do Goduli, a dla hrabiego stanowiło szansę na dobrobyt materialny. Choć sam mariaż został zaplanowany, to podobno okazał się niezwykle udany. W szczęściu i wzajemnej miłości przeżyli ze sobą kilkadziesiąt lat. Może dlatego, iż posag Joanny do śmierci pozostał jej własnością.   Państwo młodzi po ślubie zamieszkali we Wrocławiu, a później w nabytym i przebudowanym pałacu w Kopicach koło Grodkowa. Od czasu do czasu przebywali również we Wrocławiu i w pałacu w Szombierkach. Mieli czwórkę dzieci. Pałac w Kopicach olśnił wiele rodów europejskich. Zwany był „pałacem na wodzie”. Posiadał liczne wieże, rzeźby, otoczony był romantyczną fosą i olbrzymim parkiem oraz dziesięcioma stawami, z których największy i najpiękniejszy położony był bezpośrednio przed pałacem, a na nim wyspa. W parku znajdowały się liczne budowle romantyczne, m.in. świątynia dumania i sztucznie usypane ruiny średniowiecznego zamku. Pałac miał też jedną z największych w Europie oranżerii, w której rosły m.in. dwudziestometrowe australijskie eukaliptusy. Pałacowe sale zawierały zbiory rzeźb i obrazów, trofea myśliwskie, kolekcję rzadkich książek i zbroi.   Właściciele bajkowych wręcz Kopic zasłynęli z doskonale prowadzonej działalności gospodarczej. Hrabia Hans Ulrich nauczył się języka polskiego, a oboje małżonkowie byli zwolennikami partii katolickiej, z rezerwą odnosząc się do nacjonalistycznych działań w rodzaju „Kulturkampfu”. Przyczynili się do budowy kościołów w Goduli, Szombierkach, Orzegowie i Bobrku, łożąc wielkie sumy na ich wzniesienie. Dziedziczka fortuny Karola Goduli okazała się jedną z największych polskich filantropek. Wybudowała wiele sierocińców, ochronek dla biednych dzieci, czy szkół, była także mecenasem sztuki. Gustaw Morcinek poświęcił jej powieść „Pokład Joanny”, przedstawiając piękny zapis legendy o śląskim Kopciuszku.   Joanna, mimo swego niskiego pochodzenia błyszczała na salonach. Została damą licznych orderów, a jej dzieci – syn i trzy córki, zawarły korzystne małżeństwa z przedstawicielami najwspanialszych rodów Europy. Jej majątek składał się z licznych kopalń galmanu, węgla kamiennego oraz hut cynku, którymi osobiście zarządzała, umiejętnie pomnażając rodzinny majątek. Własnością Schaffgotschów były m.in. kopalnie „Hohenzollern” („Szombierki”), „Gräfin Johanna” („Bobrek”) i „Paulus” („Paweł” w Chebziu). W 1905 roku rodzinne przedsiębiorstwo przekształcono w spółkę akcyjną „Gräflich Schaffgotsche Werke”.   Joanna Gryzik Schaffgotsch zmarła w czerwca 1910 roku, w wieku 68 lat, w ukochanych Kopicach i tam też została pochowana. W swym testamencie zapisała spore sumy na rzecz służby pałacowej, sióstr szarytek we Wrocławiu oraz zakładów dla głuchoniemych we Wrocławiu i Raciborzu. Niestety ta bajkowa wręcz opowieść o życiu Joanny Schaffgotsch von Schomberg-Godulla kończy się prawdziwym horrorem … po roku 1945 splądrowano sarkofagi rodziny Schaffgotsch. Z opowieści mieszkańców wynika, że wandale nie tylko że powyciągali z pałacowej kaplicy zmumifikowane zwłoki Joanny i Urlicha Schaffgotschów, ale nawet, co brzmi już naprawdę makabrycznie, dla głupiego dowcipu ustawili je przed lokalną knajpą … przy rowerach. Później przez długi czas miały poniewierać się po parku i pływać w pałacowej fosie. Dopiero po jakimś czasie pochowano je w zwykłym grobie nieopodal rodzinnego grobowca.