Kiedy idylla zmienia się w thriller…

architecture-22039__340Pracoholizm prowadzi do wielu schorzeń. Człowiek uzależniony od pracy zaczyna zaniedbywać siebie. Brak snu i relaksu, a przede wszystkim zaniedbywanie czasu posiłków, które często zastępuje kawa, powodują bóle głowy, bóle kręgosłupa, bóle żołądka, biegunkę, wrzody żołądka, wrzody dwunastnicy, utratę wagi, anoreksję, bulimię, zaburzenia snu, koszmary senne.  Pracoholik staje się agresywny i nerwowy. Kiedy zwracamy mu uwagę na nieadekwatność jego reakcji czy nieudolność w tym, co robi (w końcu jak długo można być w czymś doskonałym?) reaguje wybuchem niepohamowanej złości.  Zaburzenia percepcji i kłopoty z koncentracją prowadzą go do wypalenia zawodowego. Można u niego zaobserwować całkowite zobojętnienie na otoczenie; w końcu stany lękowe i silną depresję. Skrajne przypadki kończą się totalnym wycieńczeniem organizmu, w wyniku schorzeń krążeniowo-sercowych pracoholik dostaje zawału i umiera.  W Japonii śmierć tego rodzaju nazywana jest karoshi i stanowi chlubę dla pracownika, jego rodzina wynagradzana jest wysokim ubezpieczeniem. Ofiarą karoshi stał się nawet premier Japonii, Keizō Obuchi.  Thomas Alva Edison powiedział: „Nie przepracowałem ani jednego dnia w swoim życiu. Wszystko co robiłem, to była przyjemność”. Pamiętajmy, że praca powinna być źródłem naszej radości, dystansujmy ją jednocześnie od swego życia osobistego, ponieważ poświęcenie się jej bez reszty zuboża naszą osobowość.

Człowiek ambitny, perfekcjonista

girl-549154__340Człowiek ambitny, perfekcjonista. Za wszelką cenę dąży do sukcesu. Pragnie być najlepszy w tym, co robi. Pracy poświęca się bez reszty. Pracuje po 60-70 godzin tygodniowo. Zaniedbuje jedzenie, zapomina o śnie…. Jeśli ten opis pasuje do Ciebie, uważaj, ponieważ jest niemal pewne, że uległeś chorobie XXI wieku – pracoholizmowi.  Niewolnicy sukcesu  Przeciętny Polak pracuje najdłużej w Europie, w sumie 41, 6 godzin tygodniowo. Dla porównania Hiszpanie pracy poświęcają ok. 35, 9 h/ tydz., Irlandczycy 37,9 h/ tydz. Często jesteśmy wykorzystywani przez pracodawców, których zupełnie nie obchodzi nasze zdrowie. Problem pojawia się, kiedy pracownik poddaje się bez oporu wydłużonemu czasowi pracy przyjmując, że jest to naturalne. Jeśli może w ten sposób dodatkowo zarobić, trwa w błędnym kole nieustannej pracy, nie zauważając problemu. Zaniedbuje siebie i rodzinę.  „Mam męża który pracuje ponad siły. Jesteśmy małżeństwem od 3,5 lat. Mamy synka 2 letniego. Mąż pracuje od 9.00 rano do ok. 21.00. Wcześniej pracował od 7.00 do 20.00. Wiem że pracoholizm to choroba przewlekła. a każda przewlekła choroba rzutuje na obniżenie jakości życia rodzinnego.” (z internetowego forum, poświęconego pracoholizmowi)  Pracoholizm jest nałogiem, który powinno się leczyć tak, jak każdy inny. Szkopuł w tym, że jak w przypadku innego rodzaju uzależnień, tak i w tym czasami trudno jednoznacznie określić czy dana osoba jest uzależniona od pracy. Podświadomie wie to tylko ona, jednak bardzo niechętnie przyzna się do choroby.

Procesy myślowe

cityscape-1149048__340-1Wszyscy uwielbiamy słuchać opowieści, które kończą się happy endem. Kiedy słyszymy o szczęściu czy powodzeniu innych, sami zaczynamy wierzyć, że i nas w końcu spotka coś dobrego. Bajeczne opowieści, których bohaterowie, dzięki nieprzewidywalnym i niesamowitym okolicznościom, nagle całkowicie zmieniają swoje życie fascynują nas wszystkich.  Wszyscy uwielbiamy słuchać opowieści, które kończą się happy endem. Kiedy słyszymy o szczęściu czy powodzeniu innych, sami zaczynamy wierzyć, że i nas w końcu spotka coś dobrego. Bajeczne opowieści, których bohaterowie, dzięki nieprzewidywalnym i niesamowitym okolicznościom, nagle całkowicie zmieniają swoje życie fascynują nas wszystkich.  Chcemy wierzyć, że i nam przydarzy się jakaś cudowna i fantastyczna historia… Życie Joanny Gryzik von Schaffgotsch przypomina właśnie taką bajkowa opowieść.   Joanna Gryzik urodziła się w Porębie na Śląsku dokładnie 29 kwietnia 1842 roku. Wiadomo na pewno, że pochodziła z biednej śląskiej rodziny i w wieku trzech lat została osierocona przez ojca. Źródła, odnoszące się do biografii Joasi, nie są zgodne jeśli chodzi o postaci jej rodziców. Jej ojciec Jan był albo komornikiem albo pracownikiem huty cynku, należącej do śląskiego przedsiębiorcy – Karola Goduli.  Z kolei jej matka Antonia była służącą w domu Goduli, a kiedy po śmierci męża zaniedbała opiekę nad swoimi dziećmi, czteroletnią wówczas Joanną zajęła się Emilia Lukas, która również pracowała w domu śląskiego przedsiębiorcy. Joasia zamieszkała więc w domu Karola Goduli, człowieka niezwykle bogatego a zarazem samotnego. Ten śląski przedsiębiorca, którego podejrzewano o konszachty z diabłem, został okaleczony kiedy pracował w lasach Ballestrema i nie mógł mieć swoich dzieci. Joanna potrafiła sobie zaskarbić sympatię „króla cynku”. Jak głosi legenda pewnego wieczora dziewczynka narwała w ogrodzie kwiatów i zaniosła je Goduli. Karol, zaskoczony sympatią którą okazała mu ta mała dziewczynka, postanowił się nią zaopiekować. Mała wychowywała się więc w domu ,,króla cynku”, który zatrudnił dla niej nawet prywatnego nauczyciela.   Kiedy dziewczynka miała sześć lat Karol Godula poważnie zachorował i wkrótce zmarł. Jednakże na dzień przed śmiercią udało mu się sporządzić przed komisją sądową testament, w którym to uczynił sześcioletnią, ubogą dziewczynkę główną spadkobierczynią swych dóbr. Joasia odziedziczyła w sumie cztery kopalnie galmanu i połowę udziału w kolejnej, sześć kopalni węgla, cztery majątki ziemskie: Szombierki-Orzegów, Bobrek, Bujaków oraz Chudów-Paniówki, a więc łącznie prawie 70 tys. mórg pola i prawie 3,5 tys. mórg lasu.   Ostatnia wola Karola Goduli oburzyła przede wszystkim jego siostrzeńców, którzy liczyli na majątek wuja. Mała Joanna pokrzyżowała im plany, więc próbowali obalić ostatnią wolę wuja. Ponieważ w testamencie widniał również zapis, że w wypadku bezpotomnej śmierci Joanny Gryzik, cały majątek odziedziczyć miałyby dzieci sióstr Goduli, posunęli się nawet do zorganizowania zamachu na jej życie. W takich okolicznościach opiekunowie dziewczynki zdecydowali się umieścić ją w klasztorze Urszulanek we Wrocławiu.