Człowiek ambitny, perfekcjonista

girl-549154__340Człowiek ambitny, perfekcjonista. Za wszelką cenę dąży do sukcesu. Pragnie być najlepszy w tym, co robi. Pracy poświęca się bez reszty. Pracuje po 60-70 godzin tygodniowo. Zaniedbuje jedzenie, zapomina o śnie…. Jeśli ten opis pasuje do Ciebie, uważaj, ponieważ jest niemal pewne, że uległeś chorobie XXI wieku – pracoholizmowi.  Niewolnicy sukcesu  Przeciętny Polak pracuje najdłużej w Europie, w sumie 41, 6 godzin tygodniowo. Dla porównania Hiszpanie pracy poświęcają ok. 35, 9 h/ tydz., Irlandczycy 37,9 h/ tydz. Często jesteśmy wykorzystywani przez pracodawców, których zupełnie nie obchodzi nasze zdrowie. Problem pojawia się, kiedy pracownik poddaje się bez oporu wydłużonemu czasowi pracy przyjmując, że jest to naturalne. Jeśli może w ten sposób dodatkowo zarobić, trwa w błędnym kole nieustannej pracy, nie zauważając problemu. Zaniedbuje siebie i rodzinę.  „Mam męża który pracuje ponad siły. Jesteśmy małżeństwem od 3,5 lat. Mamy synka 2 letniego. Mąż pracuje od 9.00 rano do ok. 21.00. Wcześniej pracował od 7.00 do 20.00. Wiem że pracoholizm to choroba przewlekła. a każda przewlekła choroba rzutuje na obniżenie jakości życia rodzinnego.” (z internetowego forum, poświęconego pracoholizmowi)  Pracoholizm jest nałogiem, który powinno się leczyć tak, jak każdy inny. Szkopuł w tym, że jak w przypadku innego rodzaju uzależnień, tak i w tym czasami trudno jednoznacznie określić czy dana osoba jest uzależniona od pracy. Podświadomie wie to tylko ona, jednak bardzo niechętnie przyzna się do choroby.

Krytyka ze strony bliskich

couple-168191__340Moim zdaniem jest kilka głównych powodów dlaczego bliskie nam osoby tak często nas krytykują.  Najważniejszą przyczyną wydaje mi się jest brak wiary w nas spowodowany tym, że te osoby znają nas od małego. Widzieli jak dorastamy, jak uczymy się chodzić i jak popełniamy różne głupie błędy. Gdy już dorosłeś i zaczynasz mówić, że postanowiłeś odnieść sukces w jakiejś wybranej przez ciebie dziedzinie życia, która jest dla Twoich najbliższych obca, patrzą na ciebie przez pryzmat tego małego zasmarkanego chłopca (lub małej zapłakanej dziewczynki) i nie mieści im się w głowach, że ktoś taki jak Ty może być człowiekiem sukcesu. Dla nich człowiek sukcesu to ktoś z telewizji, ktoś o kim czytają tylko w gazetach, a tu nagle Ty zaczynasz aspirować do tego miana. Przeżyli już tyle lat i żyją w przeciętności która stała się dla nich całym światem. Nie wierzą, że można od życia dostać coś więcej, a Ty próbujesz im tą wiarę zburzyć. Mój znajomy radzi wówczas, żeby nadal ich kochać i szanować ale na odległość… Pozwól, że zilustruję to przykładem. Załóżmy, że wyrosłeś w rodzinie bez tradycji biznesowych, wszyscy Twoi krewni są pracownikami najemnymi i nagle Ty przychodzisz i oznajmiasz, że otwierasz biznes. Mniejsza o to jaki masz pomysł. Być może chcesz założyć własną firmę czy może spotkałeś się z jakimś projektem do którego chcesz dołączyć. Widzisz w tym swoją szansę i spodziewasz się aprobaty ze strony ludzi bliskich….

Procesy myślowe

cityscape-1149048__340-1Wszyscy uwielbiamy słuchać opowieści, które kończą się happy endem. Kiedy słyszymy o szczęściu czy powodzeniu innych, sami zaczynamy wierzyć, że i nas w końcu spotka coś dobrego. Bajeczne opowieści, których bohaterowie, dzięki nieprzewidywalnym i niesamowitym okolicznościom, nagle całkowicie zmieniają swoje życie fascynują nas wszystkich.  Wszyscy uwielbiamy słuchać opowieści, które kończą się happy endem. Kiedy słyszymy o szczęściu czy powodzeniu innych, sami zaczynamy wierzyć, że i nas w końcu spotka coś dobrego. Bajeczne opowieści, których bohaterowie, dzięki nieprzewidywalnym i niesamowitym okolicznościom, nagle całkowicie zmieniają swoje życie fascynują nas wszystkich.  Chcemy wierzyć, że i nam przydarzy się jakaś cudowna i fantastyczna historia… Życie Joanny Gryzik von Schaffgotsch przypomina właśnie taką bajkowa opowieść.   Joanna Gryzik urodziła się w Porębie na Śląsku dokładnie 29 kwietnia 1842 roku. Wiadomo na pewno, że pochodziła z biednej śląskiej rodziny i w wieku trzech lat została osierocona przez ojca. Źródła, odnoszące się do biografii Joasi, nie są zgodne jeśli chodzi o postaci jej rodziców. Jej ojciec Jan był albo komornikiem albo pracownikiem huty cynku, należącej do śląskiego przedsiębiorcy – Karola Goduli.  Z kolei jej matka Antonia była służącą w domu Goduli, a kiedy po śmierci męża zaniedbała opiekę nad swoimi dziećmi, czteroletnią wówczas Joanną zajęła się Emilia Lukas, która również pracowała w domu śląskiego przedsiębiorcy. Joasia zamieszkała więc w domu Karola Goduli, człowieka niezwykle bogatego a zarazem samotnego. Ten śląski przedsiębiorca, którego podejrzewano o konszachty z diabłem, został okaleczony kiedy pracował w lasach Ballestrema i nie mógł mieć swoich dzieci. Joanna potrafiła sobie zaskarbić sympatię „króla cynku”. Jak głosi legenda pewnego wieczora dziewczynka narwała w ogrodzie kwiatów i zaniosła je Goduli. Karol, zaskoczony sympatią którą okazała mu ta mała dziewczynka, postanowił się nią zaopiekować. Mała wychowywała się więc w domu ,,króla cynku”, który zatrudnił dla niej nawet prywatnego nauczyciela.   Kiedy dziewczynka miała sześć lat Karol Godula poważnie zachorował i wkrótce zmarł. Jednakże na dzień przed śmiercią udało mu się sporządzić przed komisją sądową testament, w którym to uczynił sześcioletnią, ubogą dziewczynkę główną spadkobierczynią swych dóbr. Joasia odziedziczyła w sumie cztery kopalnie galmanu i połowę udziału w kolejnej, sześć kopalni węgla, cztery majątki ziemskie: Szombierki-Orzegów, Bobrek, Bujaków oraz Chudów-Paniówki, a więc łącznie prawie 70 tys. mórg pola i prawie 3,5 tys. mórg lasu.   Ostatnia wola Karola Goduli oburzyła przede wszystkim jego siostrzeńców, którzy liczyli na majątek wuja. Mała Joanna pokrzyżowała im plany, więc próbowali obalić ostatnią wolę wuja. Ponieważ w testamencie widniał również zapis, że w wypadku bezpotomnej śmierci Joanny Gryzik, cały majątek odziedziczyć miałyby dzieci sióstr Goduli, posunęli się nawet do zorganizowania zamachu na jej życie. W takich okolicznościach opiekunowie dziewczynki zdecydowali się umieścić ją w klasztorze Urszulanek we Wrocławiu.

Etnometodologia

louvre-530058__340Etnometodologia próbuje wyjaśnić, w jaki sposób ludzie wzajemnie podtrzymują przekonanie, że świat społeczny na charakter realny, świadomie czy nieświadomie konstruują sens przypisany zewnętrznej rzeczywistości społecznej.Według Goffmana wszyscy ludzie tworzą poczucie wspólnej rzeczywistości, działając wytwarzają wrażenie – w trakcie sytuacji społecznych. Praktyka stosowania tej samej metody – Internet, komputer, cyberprzestrzeń, powoduje wytworzenie poczucia, że ludzie podzielają ten sam świat, ten w którym żyją. A żyją w świecie już wytworzonym przez siebie. Łącząc się w sieci, ludzie uzyskują potwierdzenie, że ten świat istnieje, istnieje wewnątrz i na zewnątrz, bo oni z niego pochodzą. Jest to swoisty rytuał, w którym uczestniczą miliony ludzi. Ludzie otrzymują reakcje zwrotne, sygnał, słowa, które podtrzymują wiarę w to, że działają w ramach określonej rzeczywistości. Wytworzył się język komputerowy, stosowany i zrozumiały dla posługujących się komputerem. Jednostki w każdej sytuacji interakcyjnej wchodzą w układ, dążą do konsensusu . Poczucie to jest związane z tzw. blokiem sytuacyjnym, jest rezultatem i zarazem odbiciem faktu dostosowania się do reguł. Porządek społeczny powstaje „tylko dzięki zdolności ludzi do wzajemnego przekonywania się, że społeczeństwo jest tam, na zewnątrz”5. Gdzie indziej, w innym świecie. Zachodzą stale procesy budowania i utrzymywania tej wizji – istnienia świata wirtualnego, cyberprzestrzeni jako świata realnego.6 Gdzie kryje się rzeczywistość? Można by w skrócie odpowiedzieć, że w ludziach i ich wytworach. E.Hall powiedziałby, że nie ma już ludzi, są ich ekstensje. Próbując odpowiedzieć sobie na pytanie: czym jest świat wirtualny, odnoszę podobne wrażenie, być może odzywa się we mnie atawizm, ale wirtualność stawać się może cechą, przynależy do człowieka, stanowi przedłużenie jego wyobraźni, ale nie jest tą wyobraźnią, jest pewnym abstraktem, pewnym jako nieokreśloność i pewnym jako coś stałego, ale nietrwałego. Gdyby odciąć wszystkich ludzi od SIECI, zabrać komputery i totalnie zniszczyć, w pamięci ludzkiej pozostałoby wspomnienie, przerobione i ulepszone, Wytwór, który by powstał miałby wymiar nierealny, być może w postaci mitu czy bóstwa, kultu, religii przekazywany byłby do przyszłości. Porozumienie stanowi odwieczny problem obejmujący ludzi.