Annie Schilling

photographer-16022__340Dzisiaj właściwie nikt nie pamięta o Annie Schilling, kobiecie blisko związanej z Mikołajem Kopernikiem. Spróbujmy się zastanowić nad tym, kim właściwie była ta niewiasta, dlaczego stała się „kością niezgody” pomiędzy fromborskim kanonikiem a biskupem warmińskim.  Dzisiaj właściwie nikt nie pamięta o Annie Schilling, Mikołajem kobiecie blisko związanej z Mikołajem Kopernikiem. Spróbujmy się zastanowić nad tym, kim właściwie była ta niewiasta, dlaczego stała się „kością niezgody” pomiędzy fromborskim kanonikiem a biskupem warmińskim Janem Dantyszkiem i jaką właściwie odegrała rolę w życiu autora dzieła „O obrotach sfer niebieskich”.   Pochodzenie Anny Schilling pozostaje nadal tajemnicą. Zdaniem Jacka Repchecka, autora książki „Sekret Kopernika. Jak sie zaczęła rewolucja naukowa?” była ona córką Holendra, który osiadł w Gdańsku. Inni biografowie toruńskiego astronoma, na czele z Jeremim Wasiutyńskim (autorem książki „ Kopernik, twórca nowego nieba”) sądzą, że pochodziła ona z rodziny zamożnych medalierów, złotników oraz mincerzy z Krakowa, którzy następnie przenieśli się do Torunia.   A więc wiadomości na temat rodziny Anny są niewystarczające. Cóż więc wiemy o tej postaci na pewno? Wiadomo, że była związana z mieszczańską rodziną Schillingów, z której pochodził jej mąż. Błędne wydaje się przekonanie, że jej ojcem był Maciej Schilling, znany medalier toruński. Pewność ta zdaje się wynikać z listu kanonika Feliksa Reicha, datowanego 23 stycznia 1539 roku, w którym wspomina o mężatce, Annie Schilling, będącej gospodynią Kopernika. A więc wspomniany Maciej Schilling mógł być jej teściem bądź dalszym krewnym. Do opinii kanonika Reicha, notabene bliskiego współpracownika Kopernika, na temat związku między astronomem a jego gospodynią jeszcze wrócimy.

Historia Joanny

capital-1082195__340-1Po opuszczeniu wrocławskiego klasztoru Joanna zamieszkała w domu wieloletniego prawnika i doradcy Karola Goduli – Maksymiliana Schefflera. 6 października 1858 roku król pruski Fryderyk Wilhelm IV Hohenzollern nadał jej szlachectwo, zmieniając jej nazwisko na Gryzik von Schomberg-Godula. W herbie Joanny znalazły się Barwy Górnego Śląska, a więc błękit i złoto oraz górniczy młotek i pyrlik, aby upamiętnić pochodzenie fortuny Joanny.    W domu Maksymiliana Schefflera szesnastoletnia wówczas dziewczyna poznała hrabiego Hansa Ulricha Schaffgotscha z Cieplic. 15 listopada 1858 roku Joanna została żoną dwudziestosiedmioletniego hrabiego. Ślub młodej pary odbył się 15 listopada 1858 roku w kościele Najświętszej Maryi Panny w Bytomiu. Różniło ich prawie wszystko: on był raczej niemajętny (rodową fortunę odziedziczył stryj) ze wspaniałym nazwiskiem i koligacjami z europejskimi dynastiami, a ona to córka prostej służącej, ale za to bajecznie bogata, z dopiero co zdobytym tytułem szlacheckim. Dla Joanny małżeństwo oznaczało zakończenie kłopotów ze spadkiem do Goduli, a dla hrabiego stanowiło szansę na dobrobyt materialny. Choć sam mariaż został zaplanowany, to podobno okazał się niezwykle udany. W szczęściu i wzajemnej miłości przeżyli ze sobą kilkadziesiąt lat. Może dlatego, iż posag Joanny do śmierci pozostał jej własnością.   Państwo młodzi po ślubie zamieszkali we Wrocławiu, a później w nabytym i przebudowanym pałacu w Kopicach koło Grodkowa. Od czasu do czasu przebywali również we Wrocławiu i w pałacu w Szombierkach. Mieli czwórkę dzieci. Pałac w Kopicach olśnił wiele rodów europejskich. Zwany był „pałacem na wodzie”. Posiadał liczne wieże, rzeźby, otoczony był romantyczną fosą i olbrzymim parkiem oraz dziesięcioma stawami, z których największy i najpiękniejszy położony był bezpośrednio przed pałacem, a na nim wyspa. W parku znajdowały się liczne budowle romantyczne, m.in. świątynia dumania i sztucznie usypane ruiny średniowiecznego zamku. Pałac miał też jedną z największych w Europie oranżerii, w której rosły m.in. dwudziestometrowe australijskie eukaliptusy. Pałacowe sale zawierały zbiory rzeźb i obrazów, trofea myśliwskie, kolekcję rzadkich książek i zbroi.   Właściciele bajkowych wręcz Kopic zasłynęli z doskonale prowadzonej działalności gospodarczej. Hrabia Hans Ulrich nauczył się języka polskiego, a oboje małżonkowie byli zwolennikami partii katolickiej, z rezerwą odnosząc się do nacjonalistycznych działań w rodzaju „Kulturkampfu”. Przyczynili się do budowy kościołów w Goduli, Szombierkach, Orzegowie i Bobrku, łożąc wielkie sumy na ich wzniesienie. Dziedziczka fortuny Karola Goduli okazała się jedną z największych polskich filantropek. Wybudowała wiele sierocińców, ochronek dla biednych dzieci, czy szkół, była także mecenasem sztuki. Gustaw Morcinek poświęcił jej powieść „Pokład Joanny”, przedstawiając piękny zapis legendy o śląskim Kopciuszku.   Joanna, mimo swego niskiego pochodzenia błyszczała na salonach. Została damą licznych orderów, a jej dzieci – syn i trzy córki, zawarły korzystne małżeństwa z przedstawicielami najwspanialszych rodów Europy. Jej majątek składał się z licznych kopalń galmanu, węgla kamiennego oraz hut cynku, którymi osobiście zarządzała, umiejętnie pomnażając rodzinny majątek. Własnością Schaffgotschów były m.in. kopalnie „Hohenzollern” („Szombierki”), „Gräfin Johanna” („Bobrek”) i „Paulus” („Paweł” w Chebziu). W 1905 roku rodzinne przedsiębiorstwo przekształcono w spółkę akcyjną „Gräflich Schaffgotsche Werke”.   Joanna Gryzik Schaffgotsch zmarła w czerwca 1910 roku, w wieku 68 lat, w ukochanych Kopicach i tam też została pochowana. W swym testamencie zapisała spore sumy na rzecz służby pałacowej, sióstr szarytek we Wrocławiu oraz zakładów dla głuchoniemych we Wrocławiu i Raciborzu. Niestety ta bajkowa wręcz opowieść o życiu Joanny Schaffgotsch von Schomberg-Godulla kończy się prawdziwym horrorem … po roku 1945 splądrowano sarkofagi rodziny Schaffgotsch. Z opowieści mieszkańców wynika, że wandale nie tylko że powyciągali z pałacowej kaplicy zmumifikowane zwłoki Joanny i Urlicha Schaffgotschów, ale nawet, co brzmi już naprawdę makabrycznie, dla głupiego dowcipu ustawili je przed lokalną knajpą … przy rowerach. Później przez długi czas miały poniewierać się po parku i pływać w pałacowej fosie. Dopiero po jakimś czasie pochowano je w zwykłym grobie nieopodal rodzinnego grobowca.